• Kasia Borowczak

Rozmowa z Shanice McLeish ze Stanów Zjednoczonych - autorką książki „Grief on the Playground”

Kasia - Jesteś autorką książki dla dzieci „Grief on the Playground” (pl. „Żałoba na placu zabaw”), która ukaże się we wrześniu. Dlaczego zdecydowałaś się pisać na ten temat i dlaczego, według ciebie, tak ważne jest, aby rozmawiać z dziećmi o umieraniu i żałobie?


Shanice - Zanim zaczniemy, chciałam tylko podziękować ci za twój aktywizm i publikowanie rozmów o śmierci i umieraniu. Wszyscy ich potrzebujemy, niezależnie od wieku, kultury i kontynentu.

Wracając do twojego pytania, postanowiłam pisać o żałobie, ponieważ nie ma wystarczająco dużo narzędzi edukacyjnych, które kształciłyby ludzi w tym trudnym temacie. Bardzo ważne było dla mnie, aby mieć głos w tym obszarze i dzielić się z innymi dziećmi tym, że nie są same w obliczu śmierci rodzica, rodzeństwa lub kogoś, kogo kochały. Uważam również, że ważne jest, aby zacząć traktować rozmowę na temat żałoby i umierania jako coś normalnego, ponieważ jest to coś, z czym mierzymy się wszyscy, zarówno dzieci, jak i dorośli. Ponadto, skąd pochodzę, dzieci dorastały bez możliwości wyrażania swoich uczuć, a przez to nauczyły się wszystko internalizować. Z tego powodu istnieje ogromna potrzeba rozmawiania z nimi o żałobie i śmierci oraz zapewnienie im przestrzeni do zrozumienia tego, jak się czują.


Kasia - Jakie są potrzeby dzieci i młodzieży, które przeżywają stratę bliskiej osoby? Wyobrażam sobie, że muszą być one bardzo różne w zależności od grupy wiekowej.


Shanice - Odniosę się do tego co właśnie powiedziałaś. Potrzeby dzieci i młodzieży są bardzo różne. Jest też wiele różnic indywidualnych. Nie ma potrzeb, które pasowałyby do wszystkich procesów żałoby. Wynika to również z różnic poznawczych i rozwojowych młodszych dzieci i młodzieży. By trochę to lepiej wyjaśnić, posłużę się przykładem dwulatka, który właśnie doświadczył w swoim życiu śmierci mamy. Często zdarza się, że dorośli, którzy przejęli opiekę nad tym dzieckiem, zakładają, że nie będzie ono tego wydarzenia pamiętać i nie wpłynie to na niego negatywnie, bo przecież dzieci są takie odporne. Czy to brzmi znajomo dla ciebie?


Kasia - Jak najbardziej.


Shanice - Przeprowadzono badania, które pokazały, że jest to niezgodne z prawdą. Oczywiście dziecko było małe, gdy zmarła jego mama, ale odczuło zmiany w swoim życiu. Widzi, że mamy już nie ma, a energia ludzi wokół niego jest inna, ponieważ sami są w żałobie. Uczono mnie również, że lepiej nie używać słowa „strata” per se. Jeśli powiesz pięciolatkowi: „Straciłem mamę”, ta pięciolatek ci odpowie: „No to idź i znajdź ją”. Jeśli powiesz to samo nastolatkowi, zrozumie, że umarła twoja mama. Tak więc różnic jest dużo, bo wiele jest etapów rozwojowych.


Kasia - Jak powiedziałaś na początku, bardzo ważne jest, aby dać dzieciom głos by mogły zrozumieć, jak się czują ze swoją żałobą oraz bezpieczną przestrzeń, w której mogą rozmawiać lub nie rozmawiać, jeśli tak zdecydują. Jak rozpocząć rozmowę z dzieckiem, który stracił ukochaną osobę?


Shanice - Tutaj znowu nie ma uniwersalnej recepty, bo dzieci są przecież takie różne, ale kilka przykładów, które mogą ułatwić zapoczątkowanie rozmowy to: „Jak się czujesz od czasu kiedy twoja mama/tata/siostra/brat umarł?” lub „Jakich zmian doświadczyłeś/aś od momentu ich śmierci?”. Jeśli podchodzi się do rozmowy z całkowitą otwartością i zrozumieniem, to jest to świetny początek. Ja bardzo zachęcam wszystkich do takich rozmów. Można się z nich wiele nauczyć, bo dzieci mają tak dużo do powiedzenia, nie krępują się tak bardzo i mówią w sposób bardzo bezpośredni. To bardzo mądra i piękna dziecięca cecha.


Kasia - To musi być bardzo samotne doświadczenie, kiedy dziecko decyduje się ukryć wszystko co czuje i to czym by chciało się podzielić, bo nie ma nikogo kto by chciał je wysłuchać.


Shanice - Jest to potwornie samotne i mówię to z własnego doświadczenia. Właśnie dlatego czuję, że naszą rolą, jako osób wypowiadających się w imieniu innych osób, dzieci i dorosłych, przeżywających żałobę, jest upewnienie się, że nie czują się oni samotni.


Kasia - Co w takim razie możemy zrobić, aby wspierać najmłodszych w tym trudnym czasie? Wiem, że jednym ze sposobów jest rozmawianie z nimi, ale co jeszcze?


Shanice - Istotne jest, aby dorośli wspierający dzieci w żałobie byli dla nich i z nimi. Obejmuje to oczywiście rozmowę, ale także bycie dostępnym emocjonalnie i fizycznie. Najważniejsze, powiedziałabym, to stworzenie dzieciom wielu okazji do wspominania, celebrowania swoich ukochanych oraz zachęcenie do dzielenia się swoimi uczuciami i przemyśleniami odnośnie tych osób.


Kasia - Kiedy dziecko doświadcza śmierci rodzica, drugi rodzic przeżywa własną żałobę, co może oznaczać, że ​​często nie ma emocjonalnej przestrzeni, aby w pełni wspierać swoje dziecko. Jak zachęcić inne osoby, przyjaciół rodziny, sąsiadów czy nauczycieli, aby zainteresowały się tematem żałoby dzieci, tak aby mogły przejąć inicjatywę i stworzyć siatkę wsparcia dla takiej rodziny?


Shanice – Myślę, że najprostszym sposobem jest budowanie świadomości poprzez normalizację rozmowy, za czym idzie normalizacja żałoby. Osoby, które nigdy w życiu nie przeżyły śmierci najbliższej osoby, nigdy nie zrozumieją, jak to jest, ale mogą empatyzować z tym uczuciem i znaleźć sposoby na wsparcie dziecka, rodziny lub drugiego rodzica w tym procesie. Istnieje mnóstwo materiałów i organizacji charytatywnych, które pokazują, jak to zrobić. Wiele osób po prostu boi się zrobić coś nowego, coś, co może być dla nich niekomfortowe lub nieznane. I na tym chyba polega problem. Dopóki próbujemy przełamywać te bariery i prowadzić te rozmowy, rozbudzamy tą świadomość.


Kasia - Zastanawiam się, czy chciałabyś podzielić się ze mną swoim doświadczeniem żałoby. Zdaję sobie sprawę, że śmierć twojego ojca, która wydarzyła się, gdy byłaś dzieckiem, jest prawdopodobnie największą motywacją stojącą za powstaniem twojej książki.


Shanice - Tak, to prawda. Mój tata zmarł, gdy miałam osiem lat, nagle, w wypadku samochodowym. Oczywiście nie wiedzieliśmy, że to się wydarzy więc nie mieliśmy czasu na przygotowanie się. Szczerze Kasiu, mając osiem lat rozumiałam co się dzieje, ale jednocześnie tego nie rozumiałam. Kiedy dowiedziałam się, że mój tata umarł, kompletnie zamknąłam się w sobie i zamroziłam. Następnego dnia poszłam na rozpoczęcie roku szkolnego i zaczęłam swój pierwszy dzień w czwartej klasie.

Kasia - Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak musiałaś się wtedy czuć.


Shanice - Nie wspominam tego dnia dobrze. Pamiętam, że mój ojciec chrzestny, który był naszym sąsiadem, zabrał mnie do szkoły i porozmawiał z moją nauczycielką. W książce zobaczysz tak wiele odniesień do tamtego dnia. Kiedy z nią rozmawiał, ja siedziałam w klasie i płakałam, ponieważ tak bardzo nie chciałam tam być. Moja książka jest swoistym podsumowaniem tego, czego żałuję, że nie zrobili dla mnie moi nauczyciele, kiedy miałam osiem lat, i pokazuje, jak ważne jest, aby nauczyciele swobodnie rozmawiali o śmierci z dziećmi. W stanie, w którym mieszkam (Georgia), 1 na 13 dzieci doświadcza śmierci bliskiej osoby przed ukończeniem 18 roku życia. Jeśli masz klasę, do której uczęszcza 30-35 uczniów - 2 lub 3 z nich tego doświadczyło. Dlatego ważne jest, aby o tym rozmawiać.


Ja nie nauczyłam się wyrażać smutku po śmierci taty, ponieważ nikt nie rozmawiał ze mną i nie pytał, jak się czuję. Myślę, że dopiero zaczęłam doświadczać żałoby 10 lat później, kiedy miałam 18 lat. Wtedy zauważyłam, że zmagam się z wieloma rzeczami i naprawdę nie mogłam zrozumieć dlaczego tak jest. Zajęło mi to trochę czasu, zanim zorientowałam się, że to dlatego, że nie przeżyłam żałoby po śmierci mojego ojca i w konsekwencji rozwinęłam tak wiele negatywnych mechanizmów obronnych radzenia sobie z rzeczywistością. Kiedy podjąłem decyzję, by stawić czoła utraty mojego taty, znalazłam fundację wspierającą osoby w żałobie, w której zresztą później odbywałam wolontariat. Właściwie w tym tygodniu, pracuję jako wolontariuszka dla tej samej organizacji i uczestniczę jako opiekun w koloniach dla dzieci, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby.


Kasia - Koloniach dla dzieci, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby?


Shanice - Zabieramy je na kemping w Georgii i spędzamy cały weekend na zabawie, jednocześnie dzieląc się smutkiem, wspomnieniami i budując relacje między sobą. Stwarzamy dzieciom również przestrzeń do płaczu i oparcia się na nas, dorosłych.


Kasia - Ile lat mają dzieci?


Shanice - Od 5 do 18 lat. W tym roku moja grupa składa się z 10 i 11-letnich dziewczynek.


Kasia - I wszystkie dzieci straciły kogoś ważnego?


Shanice - Tak, wszystkie.


Kasia - Myślę teraz o tych wszystkich dzieciach, które przeżywają żałobę i, którym nie będzie dane mieć taką przestrzeń i czas na rozmowę o swoich emocjach. Twój czas, uwaga i doświadczenie mogą naprawdę zmienić sposób, w jaki dzieci przeżywają swoją żałobę podczas tych kolonii.


Shanice - Dziękuję. Szczerze mówiąc wszyscy dużo płaczemy podczas tego czasu spędzonego razem, ale śmiejemy się jeszcze więcej.


Kasia - Moje ostatnie pytanie dotyczy twojego pochodzenia kulturowego i podejścia do śmierci i żałoby. W każdej rozmowie poruszam ten temat, ponieważ staram się odkryć, jak ludzie na całym świecie do tego podchodzą. Chciałabym również dowiedzieć się, czy ludzie w twoim kraju, Stanach Zjednoczonych, otwarcie mówią o umieraniu, żałobie i wspieraniu innych w tym procesie. Zdaję sobie sprawę, że twój kraj jest ogromny, więc nie proszę cię o generalizowanie, ale może zauważyłaś jakiś trend?


Shanice - Urodziłam się i spędziłam dzieciństwo w Miami na Florydzie, ale głównie zostałam wychowana na wartościach zachodnioindyjskich i latynoskich. Moja rodzina pochodzi z Jamajki i Kuby. Nauczyła mnie wartości ciężkiej pracy, determinacji, życzliwości i dzielenia się miłością, gdziekolwiek jesteś. Jestem za to wdzięczna, ponieważ moim zdaniem moje pochodzenie, kultura i co z niej wyniosłam, ułatwiają mi być przy każdym pogrążonym w żałobie dziecku. To jak zostałam wychowana, pomoga mi oferować wsparcie na wiele sposobów i zapewnić każdemu dziecku głos w radzeniu sobie z własną żałobą.


W Stanach Zjednoczonych zaczynają rozbrzmiewać rozmowy na temat umierania i żałoby. Pandemia koronawirusa miała w tym swój udział, ponieważ śmierć była tak bardzo obecna. Mam nadzieję, że ludzie będą prowadzić więcej rozmów na ten temat, ale do tego czasu, to do nas należy zabieranie głosu i budowanie świadomości odnośnie dziecięcej żałoby. Sierpień to miesiąc zwiększania świadomości wokół żałoby. Przed COVIDem ta inicjatywa nie była wielkim wydarzeniem, nie mówiło się o niej w wiadomościach. Wszystko zmieniła pandemia, która pochłonęła tak wiele istnień ludzkich. Pojęcie zdrowia psychicznego nabiera teraz też innego znaczenia i ważności. Bardzo się cieszę z tego, ponieważ żałoba przeplata się z rozmową o zdrowiu psychicznym, a to dla nas olbrzymi punkt wyjścia.


Z angielskiego przetłumaczyła: Kasia Borowczak

 

Więcej o Shanice, jej pracy i książce możecie znaleźć na jej stronie, kontach instagramowych i Amazonie


www.grievingit.com


- IG: @grievingit

- IG: @griefontheplaygroundthebook


https://www.amazon.com/Grief-Playground-Shanice-McLeish/dp/1736898701/ref=sr_1_3?crid=3OGEWH64TOJZ0&dchild=1&keywords=grief+on+the+playground+book&qid=1631204495&sprefix=grief+on+the+%2Caps%2C156&sr=8-3