• Kasia Borowczak

Rozmowa z Glorią Galván - tanatolożką z Meksyku

Kasia - Jak wyjaśniłabyś czym jest tanatologia i czym się właściwie zajmujesz jako tanatolożka?


Gloria - Słowo tanatologia pochodzi od greckiego słowa tanatos, które oznacza śmierć. Początkowo była to dziedzina, która skupiała się przede wszystkim na wiedzy o śmierci człowieka i towarzyszącemu jej procesowi żałoby. Obecnie używa się tej wiedzy by wspierać w procesie przechodzenia przez wszelkiego rodzaju straty. Czym jest strata? Ja zawsze to tłumaczę jako coś co miałeś, ale już nie masz. Może być tak, że nagle zachorowałam i straciłam mobilność, umarł ktoś bardzo mi bliski albo straciłam dom tak jak na wojnach. Wszystkie te starty wiążą się z żałobą i mogą wpływać na nasze funkcjonowanie. Właśnie wtedy zaczyna się moja praca, wspieram i towarzyszę w okresie żałoby po stracie.


Kasia - Jaka jest w takim razie różnica pomiędzy psychoterapią a sesją z tanatologiem?


Gloria - Sesja z tanatologiem jest na pewno krótsza w czasie ponieważ skupia się przede wszystkim na temacie straty. Oczywiście, że też poruszamy inne wrażliwe tematy, jako że żałoba budzi wiele emocji i trudności, które są czasami nieprzerobione, jednakże w sesji tanatologicznej koncentrujemy się głównie na uzdrowieniu żałoby i dotarciu do ostatniej fazy, jaką jest akceptacja. Psychoterapia jest znacznie głębsza i dłuższa, skupia się na innych płaszczyznach niż sama strata.


Kasia - A uważasz, że każda strata może zaowocować siłą i akceptacją?


Gloria - Dobrze przepracowana i nakierowana, tak. Praca tanatologów właśnie to ułatwia. Bardzo często się mówi, że czas leczy rany, ale w rzeczywistości tak nie jest, bo sam czas niczego nie wyleczy. Można smutek przeciągać latami, nie łącząc go z nieprzepracowaną żałobą. Po prostu myślisz, że robisz się bardziej zgorzkniały, albo że życie przestaje mieć sens. W rzeczywistości, może to być strata, której nie poświęciliśmy uwagi i nie wyleczyliśmy. Oczywiście, nie wszyscy potrzebują wsparcia, bo nie wszystkie procesy straty są tak bardzo skomplikowane, jednakże jeśli potrzebujesz pomocy, to śmiało!


Kasia - Bardzo często słyszymy, że z czasem będzie lepiej, i to jest prawda, ale jak sama powiedziałaś, sam czas, bez twojego wglądu i pracy nad tym co spowodowała utrata w twoim życiu, nie uleczy ze smutku i żałoby.


Gloria - Dokładnie.


Kasia - Wiem, że teraz przyjmujesz o wiele więcej pacjentów niż przed pandemią. Wyjaśniłaś mi, że to nie tylko z powodu tego, że więcej ludzi umarło i więcej osób jest w żałobie na skutek pandemii, ale tego że nagle ludzie zaczęli mieć więcej wolnego czasu i zdali sobie sprawę, że jakaś strata w ich życiu nie została wyleczona.


Gloria - Dokładnie tak. Wcześniej w natłoku obowiązków mogliśmy mówić ‘Mam się dobrze, życie płynie dalej, pracuję, spotykam się ze znajomymi skupiając uwagę na czymś innym’. Teraz jak wszystko zostało zamknięte, życie towarzyskie ucichło i nie chodzimy do pracy, to nagle się okazało, że musimy stawić czoła samym sobie.


Kasia - Czyli uważasz, że jak najszybsze zmierzenie się z emocjami związanymi z utratą bliskiej osoby może wpłynąć pozytywnie na proces przechodzenia żałoby?


Gloria - Oczywiście, że tak, ale warto pamiętać, że to jest proces. Często się do mnie zgłaszają osoby, które właśnie straciły bliską osobę, na przykład następnego dnia. Jest to zrozumiałe, bo ból jest tak silny, że już nie chcemy go czuć. Jednak z mojego zawodowego doświadczenia, dla dwóch stron jest znacznie łatwiej współpracować podczas drugiego etapu żałoby, wtedy kiedy się pojawia złość i smutek. Wtedy ma się bardziej sprecyzowane to co chce się przepracować. Kiedy utrata bliskiej osoby jest świeża, bardzo często zaprzeczamy temu co się wydarzyło i nie widzimy sensu w pomocy, bo chcemy tylko by nam ktoś ten ból po prostu zabrał. Niestety tak to nie działa, ponieważ czucie bólu podczas żałoby jest niezbędne by przejść na dalsze jej etapy.


Kasia - Masz poczucie, że ludzie, którzy stracili kogoś ważnego w swoim życiu, czują się wspierani przez rodzinę i społeczeństwo meksykańskie? Jestem ciekawa, bo jako osoba z zagranicy, zawsze kojarzyłam Meksyk z celebracją dnia zmarłych i towarzyszących im osób.


Gloria - W Meksyku obecnie na pewno dużo osób czuję większą swobodę wyrażania swojej straty na portalach społecznościowych. Czujesz się komfortowo zamieszczając zdjęcie osoby, która umarła lub publikując krótką wiadomość o tym co się stało, wiedząc że wszyscy na to zareagują. Nie robisz tego dlatego oczywiście, ale wiesz, że odzew w dodaniu słów otuchy będzie ogromny. Ponadto, kiedy nie ma pandemii, zazwyczaj pogrzeby przybierają formę celebracji. Ludzie tańczą, przynoszą jedzenie, towarzyszą Ci w ten sposób. Na pewno trudniej jest, gdy ten pierwszy okres po stracie bliskiej osoby mija, a ty wracasz do samotności w domu bez tej osoby. Ale myślę, że w Meksyku jesteśmy bardzo dobrzy w towarzyszeniu, przynajmniej podczas tej pierwszej fazy po stracie. Bo tak naprawde nic nie zwróci ci osoby, którą straciłeś, i nikt nie usunie bólu, który czujesz. Jest bardzo powszechne, zwłaszcza na etapach złości po stracie, że czujemy, że nikt nas nie rozumie i bardzo może nas denerwować, że osoby bliskie nie dają nam tego, czego potrzebujemy. Chyba potrzeba nam wszystkim trochę więcej empatii i zrozumienia, że osoba, która cierpi po śmierci najukochańszej osoby przechodzi przez pewien proces i nic jej w tej chwili nie pocieszy. Możemy jej towarzyszyć i jest na to wiele pięknych sposobów, ale to tylko towarzyszenie. A osoba pogrążona w żałobie, jeśli tak samo ma w sobie trochę empatii i zrozumienia, będzie mieć na uwadzę, że osoby, które chcą ją wspierać mówią prosto z serca, nie będąc w stanie zrobić nic by uśmierzyć ich ból.


Kasia - To bardzo ważne, o czym właśnie powiedziałaś, ale wydaje mi się, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego procesu. W Polsce, czy jak mówisz w Meksyku, wiele osób towarzyszy Ci na początku żałoby, kiedy trzeba zorganizować pogrzeb lub załatwić inne formalności. Później, w drugiej fazie, w której pojawia się złość, samotność i smutek, wiele osób nie wie, że w tym okresie trzeba również towarzyszyć, ale z drugiej strony tak jak powiedziałaś to jest proces i nic i nikt nie może Cię na tym etapie pocieszyć. Z tego powodu ludzie, którzy przechodzą przez tę drugą fazę, czują się bardzo samotni, bo nie wiedzą co się z nimi dzieje a przez to nie umieją wyjaśnić i wyrazić czego potrzebują. Jest to dla nich kompletnie nowa sytuacja, której nie znają, a emocje które czują są bardzo zmienne. Jednego dnia czują się dobrze, drugiego bardzo źle co sprawia, że ludzie, którzy chcieliby otoczyć ich wsparciem bardzo często nie wiedzą jak reagować. To bardzo trudna sytuacja dla obu stron.


Gloria - Dokładnie opisałaś przez co przechodzą osoby w żałobie. Odczuwają bardzo zmienne emocje raz czując się całkiem dobrze, a raz fatalnie. I myślę, że to wtedy powinna wkroczyć pomoc psychologiczna by pomóc zrozumieć, że to całkiem normalne tak się czuć. Ważne jest, aby dać do zrozumienia, że przez ten etap da się przejść, nawet jeśli przyjaciele i rodzina nie mogą udzielić wsparcia, które byłoby adekwatne. Ostatnim etapem żałoby jest akceptacja, która oczywiście nie oznacza radości, że ktoś odszedł. Oznacza akceptację tego, że życie toczy się dalej i można je ciągle przeżywać w pełni, pomimo tego, że nie ma już ukochanej osoby. Wiele osób odsuwa od siebie myśl o rozpoczęciu terapii obawiając się, że sprawi to, że zapomną tą osobę. Tak się nigdy nie stanie. Osoba, którą kochasz umarła, ale jej miłość, miłość do Ciebie i Twoja miłość do niej nigdy się nie skończy. Po prostu przestanie już tak boleć. Kiedy będziesz ją wspominać, nie będziesz myślał o bólu, ale o miłości, jednocześnie akceptując, że masz prawo do tego by szczęśliwie żyć pomimo tej straty. Ale to co mówisz, jest ważne, bo tak naprawdę nie wiemy jak się zachować w kontakcie z osobą w żałobie.


Kasia - Być może dzieje się tak, ponieważ każdy z nas do jakiegoś stopnia obawia się śmierci. Podczas wspierania osoby pogrążonej w żałobie, łatwiej jest uświadamić sobie swoją śmiertelność i śmiertelność ludzi, których kochamy.


Gloria - Dokładnie tak. Nie wiemy, jak radzić sobie z bólem innych, a próba tego przypomina nam, że wszyscy jesteśmy śmiertelni, bardzo krusi i też możemy stracić kogoś bliskiego.


Kasia - A jaka jest różnica pomiędzy wsparciem otrzymanym od przyjaciół a profesjonalisty? Co innego możemy otrzymać z dwóch różnych wsparć?


Gloria - Myślę, że różnica jest taka, jak w przypadku każdego innego zawodu. Mogę zapytać znajomego, który prowadzi działalność gospodarczą, jak prowadzi swoją administrację, lub mogę zapytać zawodowego doradcę. Nie chodzi o to, że rady i wsparcie przyjaciół nam nie pomagają, ale głównie służą do tego, byśmy czuli, że ktoś nam towarzyszy i jesteśmy im drodzy. Jako przyjaciele nie jesteśmy też tak neutralni, możemy projektować swoje lęki, narzucać pomysły i przekonania. Profesjonalista będzie obiektywny, poprowadzi przez ścieżkę niezbędną do wyzdrowienia.


Kasia - Chciałam Cię o to to zapytać, żeby pokazać jak ważne jest szukanie pomocy u profesjonalisty. Z jednej strony może nam się wydawać, że wsparcie, które otrzymujemy od przyjaciół i rodziny, a także rozmowy, które z nimi przeprowadzamy są wystarczające bo przecież powinniśmy rozmawiać z ludźmi, którzy nas znają i kochają. Z drugiej jednak strony ważna jest rozmowa z psychologiem lub tanatologiem, bo to ktoś kto nie zna dobrze naszej sytuacji osobistej i może być bardziej obiektywny.


Gloria - Ponadto profesjonaliści widzą wszystkie aspekty wsparcia, które mogą być potrzebne, bo mają podstawy wiedzy nie tylko psychologicznej, ale też filozoficznej, etycznej i medycznej.


Kasia - Wydaję mi się, że też chodzi o tą przestrzeń i czas, który można poświęcić tylko na mówienie o sobie, o swoich emocjach i trudnościach.


Gloria - Tak, bo jest to przestrzeń bezpieczna bez oceniania. Ja zawsze też mówię, że to odważny gest zdecydować się na terapię ponieważ podczas terapii zmierzymy się z wieloma trudnymi i bolesnymi sprawami.


Kasia - A co się dzieje z kimś kto ewidentnie potrzebuje wsparcia emocjonalnego, ale z jakiegoś powodu go nie chce przyjąć? Z jakimi trudnościami ta osoba może się borykać?


Gloria - Tak naprawde nikogo nie można do niczego zmuszać, bo każdy z nas ma swoje własne tempo przechodzenia przez różne rzeczy i to też jest ok. Ale coś co nie zostało przerobione i rozwiązane może kumulować się w nas przez lata. Wyobraź sobie lawinę śnieżną, która zaczyna się od czegoś niewielkiego, a powoduje olbrzymie spustoszenie na końcu. Mamy teraz o wiele większą świadomość, co też pokazują liczne badania naukowe, że istnieje wiele chorób fizycznych, które są spowodowane przez coś nierozwiązanego na płaszczyźnie emocjonalnej. Są to tak zwane choroby psychosomatyczne. Tak to już jest z emocjami, że muszą z Ciebie zejść w pewien sposób. Jeśli ich nie będziesz wypuszczał stopniowo, wybuchną. A przecież zawsze jest lepiej zapobiegać niż naprawiać szkody już wyrządzone, nawet te emocjonalne.


Kasia - Bardzo ważna dla mnie osoba, która wspierała mnie od początku, powiedziała mi pewnego dnia, że chciałaby umieć wspierać mnie bardziej, ale według niej w procesie żałoby jest pewna część samotności, przez którą muszę przejść sama.


Gloria - Tak, żałoba to w dużej mierze proces indywidualny, bo to jest twoje doświadczenie i rozumienie go. Nikt inny nie może uśmierzyć twojego bólu, ale też nikt inny nie odbierze Ci, co ten ból Cię nauczył. Przecież ty nie jesteś tą samą osoba Kasia, którą byłaś rok temu. A ta forteca, którą zbudowałaś po swojej stracie, to wielka moc, której nikt nie będzie w stanie Ci odebrać. W końcu po to są kryzysy w naszym życiu, aby wzrastać. Bo jeśli nic z nich nie wynosimy, to po co to wszystko?


Kasia - Bardzo podoba mi się słowa, które użyłaś ‘Forteca’


Gloria - Tak, bo w życiu niestety utracisz jeszcze wiele osób i rzeczy i nie twierdzę, że nie będzie miało to na Ciebie wpływu, ale będziesz miała już tą twierdzę, tą odporność emocjonalną. Tak jakbyś miała na początku pudełko na narzędzia tylko z trzema przedmiotami, a teraz jest to wielka skrzynia, cały warsztat ze wszystkimi narzędziami potrzebnymi, aby spojrzeć na rzeczywistość w inny sposób.


Kasia - Powiedziałaś mi jak rozmawiałyśmy ostatni raz, że czasami znajomi Cię pytają czy praca z osobami, które przeżywają żałobę po kimś lub czymś nie jest dla Ciebie zbyt trudna i wyczerpująca. Co im wtedy odpowiadasz?


Gloria - Odpowiadam, że mnie przede wszystkim zaskakuje siła jaką mają ludzie w sobie. Ja moich pacjentów podziwiam ponieważ pomimo cierpienia i wydarzeń tak tragicznych w ich życiu, są tak zdeterminowani by żyć dobrze bez bólu. To mnie napełnia i daje dużo radości, chociaż wiem, że na początku może być trudne towarzyszenie im. Uznanie, że istota ludzka ma tę siłę, by iść naprzód pomimo przeciwności losu, jest godne podziwu. Czasami aż mam ochotę wydrukować dyplomy moim pacjentom, bo osiągają tak wiele. Wszyscy ludzie, którzy proszą o pomoc i pracują nad swoim smutkiem, zasługują na uznanie nie tylko ze strony innych, ale też samych siebie bo inni mogą czasami nie zauważyć jaka imponująca zmiana w nich zaszła i, że stworzyli tę fortecę.


Z hiszpańskiego przetłumaczyła: Kasia Borowczak